piątek, 26 lipca 2013

Dorosła, to znaczy?

Takimi słowami zacznę moją przygodę z blogowaniem. Dorosła, to znaczy odpowiedzialna, pewna, inteligentna, pomysłowa, mająca dużo empatii, asertywna. Mogłabym pisać i pisać. A czy w słowie i poczuciu dorosłości mieści się słowo - perfekcja - ? Czy człowiek dorosły może być perfekcyjny? Otóż nie. Gdy człowiek dorasta również psychicznie zaczyna dostrzegać i zdawać sobie sprawę, że nikt nigdy nie jest perfekcyjny i idealny.

Zatem okazuję się, że część mojej osoby nie dorosła ponieważ wciąż stawiam sobie poprzeczkę i chcę dążyć do doskonałości. Więcej napiszę, im jestem starsza tym bardziej uwielbiam perfekcję. Uwielbiam kiedy każdy dzień mam zaplanowany. Począwszy od drobnostek - włosy muszę mieć umyte i mają być idealnie ułożone, makijaż bez wpadki, ubiór odprasowany.

Najmocniej jednak obrywa się mojemu ciału. I dlatego powstał ten blog. Mam 163cm, ważę 50kg i od kilku lat przyjaźnię się z Aną. Nasza przyjaźń zaliczyła wzloty i upadki, jednak trwa do dziś. Jeśli ta przyjaźń trwa to po co ten blog? A właśnie dlatego, że potrzebne mi wsparcie i większa motywacja. Pragnę ważyć 45kg na dzień dzisiejszy i wiem, że bez wsparcia, motywacji i siły tego nie osiągnę. Potrzebuję tego w mocnej dawce.

Jednak aby osiągnąć cel nie zamierzam się bezmyślnie głodzić. Niestety ale ważąc 50kg już dziś czuję jak ciężko przetrwać dzień bez energii, no bo skąd ma organizm ją brać skoro zostało mi gdzie nie gdzie tłuszczu? Ktoś powie "bierz energię z tego jak wyglądasz, że już bliżej celu" ale kto to powie? Ta, która waży 10kg więcej ode mnie i ma ten tłuszcz odłożony i organizm czerpie z zapasów? Ktoś powie "przecież ważysz 50kg to sam tłuszcz!" i znów osoba myli się bo ja w tej chwili mam więcej mięśni niż tłuszczu a mięśni palić nie chcę! No to pytanie kolejne "skoro masz więcej mięśni niż tłuszczu to z czego chcesz schudnąć?" no właśnie...wiadomo, że mięśnie ważą więcej od tłuszczu...jak to zrobić, żeby ważyć mniej? A może to "gdzie nie gdzie" tłuszczu to jest właśnie te 5kg za dużo?...





Godziny w których występuje u mnie jedzenie:
6.40 - pobudka - później kładę się o 7 i  dosypiam do 10 ale ostatnio przez te upały nie potrafię.
10.30 - kawa z mlekiem
15.50 - pierwszy posiłek i zazwyczaj jem to co ugotuje również dla TŻeta. Gotuję ja a więc posiłki są zdrowe.
19 - 20 tutaj też występuje posiłek.

Nie spożywam : ziemniaków, czerwonego mięsa, pieczywa, masła, nie słodzę kawy/herbaty, raz w tyg. pozwalam sobie na coś słodkiego (zazwyczaj piekę sama najlepiej ciasto na drożdżach).

Dodatkowo staram się każdego dnia chodzić przynajmniej 30min na spacer ale wiem, że to za mało.

Zazwyczaj mieszczę się w 700-1000kacl przy czym 1000kcal to już naprawdę jak mam gorszy dzień i chwilę słabości...

Postaram się pisać codziennie mój jadłospis a by było mi łatwiej kontrolować co i ile jem. Do tego planuję od poniedziałku chodzić regularnie na siłownię a od dziś wkręcę się jeszcze w rowerek stacjonarny bo posiadam go w domu. Nie przepadam za bieganiem, pływanie odpada, nudzą mnie monotonne ćwiczenia w domu przed tv więc te rozwiązania będą w porządku.

Takie mam założenia.

 Przy okazji na blogu postaram się również dodawać aktualizację moich włosów - zapuszczam je do 60cm - i ich pielęgnację a co za tym idzie recenzję kosmetyków.:) Będę pisać też o tym co mnie wkurza a co bawi.

Motylki jeśli tu przyfruniecie to pozostawcie po sobie ślad, ja również trafię do Was i będę spierać i motywować.<3

Na koniec tej długiej notki wstawiam wlepkę. I HATE MY BODY!


2 komentarze:

  1. Ja zaczęłam pięć dni temu, więc jestem w podobnej sytuacji :) Widzę, że masz restrykcyjne zasady, co do jedzenia (albo się przyzwyczaiłaś...). Ja nie wytrzymałabym bez pieczywa i mięsa zbyt długo. Podziwiam :)
    Trochę się tylko martwię, czy te 45 kg to dobry pomysł... patrząc na twoją wagę i wzrost, to na pewno wyglądasz idealnie szczupło. Z reguły nie popieram dziewczyn, które są pro-ana. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jak można promować anoreksję - poważną chorobę, zagrażającą zdrowiu, a nawet życiu. Przepraszam, ale nie rozumiem...
    Mimo to zdecydowałam się skomentować, bo przypadł mi do gustu twój styl pisania oraz twoja determinacja. Będę cię wspierać, ale mam nadzieję, że nie będziesz się głodzić. Nie wpadnij w to za głęboko...
    Dobra, ale ci morały prawię... Nie gniewaj się :)
    Trzymam kciuki i dodaję do czytanych.
    [getting-better-everyday.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ci za komentarz :) Będę również Cię odwiedzać i wspierać. Jasne, że się nie gniewam, ja wiem jak to brzmi...Przyzwyczaiłam się do nie jedzenia tych produktów, ostatnio przyłapałam się nawet że nie jem jogurtów a jedyny nabiał czerpię z mięsa z kurczaka, jajek (które jem bardzo sporadycznie...) i kapki mleka do kawy...Ja wiem, że dla większości 50kg będzie wagą dobrą ale właśnie we mnie siedzi ten zaburzony obraz, że to jeszcze nie to :( Napiszę w następnej notce historię od czego to wszystko się u mnie zaczęło może jak przeczytasz to zrozumiesz skąd we mnie ta determinacja i chęć zejścia jeszcze niżej. Mam jeszcze jeden problem w tym wszystkim ale właśnie, nie chcę aż tak promować i pomagać innym dziewczynom znajdować sposoby jak szybko i niebezpiecznie zrzucić wagę. Dlatego jedną tajemnicę zachowam dla siebie, może sama kiedyś z nią się uporam...

    OdpowiedzUsuń